środa, 26 marca 2014

A jak się uczyć nie będziesz...

Jest takie zdanie, które według mnie nigdy nie powinno paść z ust rodzica. Z niczyich ust z resztą też. Nigdy nie powinno obrazować ono czyjejś sytuacji życiowej oraz negatywnie nastawiać dzieci do osób wykonujących mniej poważane w społeczeństwie zawody. Tym zdaniem jest: "patrz Jasiu,/Gosiu/Olu jak się nie będziesz uczyć, to będziesz pracować jak ten pan/pani (i tu wskazanie paluchem np. na sprzątaczkę czy kierowcę śmieciarki*). Rodzic w ten sposób przekazuje swojemu dziecku prostą informację, że a) pani sprzątaczka zapewne jest głupia, b) szacunek jej się nie należy. No krew mnie zalewa po prostu gdy słyszę takie bzdury.



Jeśli jesteś rodzicem i kiedykolwiek zdarzyło ci się użyć powyższego zdania lub jemu podobnych, wstydź się i bij w pierś. Jak można w tak prymitywny sposób przekazywać dziecku wiedzę na temat innych ludzi? To zdanie często wyrażane jest głośno i dosadnie, tak by osoba na którą rodzic wskazuje, na pewno je usłyszała. Bo przecież wstydzić się powinna, że tak niski szczebel w hierarchii społecznej zajmuje.

Zdziwisz się. Wstydzić się nie ma czego. Po pierwsze nie masz pewności co do poziomu zdobytej przez nią wiedzy. Może mimo ukończonych studiów, życie się jej tak ułożyło i wykonuje taką, a nie inną pracę. A może zwyczajnie tą pracę lubi? Po co sprawiać jej przykrość wypowiadając zacytowane przeze mnie wyżej zdanie? Spójrz proszę na tę sytuację z perspektywy pogardzanej przez ciebie osoby. Jakbyś się czuł gdyby ktoś uznał, że twoja praca jest mało wartościową i  niegodną szacunku. Boli, prawda?

Pomyśl proszę, że ktoś tą niewdzięczną pracę wykonywać musi, bo inaczej zaroślibyśmy brudem i zagubili w naszej codzienności. Potrzebny jest ktoś kto wywiezie twoje śmieci (sam ich na wysypisko nie zawieziesz, nie ma bata), posprząta wspólnie używaną w pracy przestrzeń czy też zadba o miejską kanalizację, co by nam ,za przeproszeniem, gówno na ulicę nie wybiło.


Muszę w tym miejscu sama publicznie się w pierś uderzyć. Mi też się kiedyś zdarzyło wyrazić niepochlebną opinię na temat inteligencji i zdolności przedstawicieli pewnego zawodu. Mam na myśli kasjerki. Praca na kasie to szczyt ich możliwości, mówiłam. Pewnie na samych pałach jechały, twierdziłam. I co? Po skończeniu LO potrzebowałam pracy na gwałt żeby mieć za co opłacić studia. I gdzie trafiłam? Oczywiście mili państwo, na kasę. A tępa nigdy nie byłam i świadectwa z czerwonym paskiem do domu przynosiłam. Tak się stało, że po prostu potrzebowałam pilnie pieniędzy na czesne, a to była jedyna praca, którą mogłam dostać od ręki, przy praktycznie zerowym doświadczeniu. Moja kariera na tym stanowisku potrwała 3 miesiące, ale wiele się przez ten czas nauczyłam. Pierwszą rzeczą był szacunek do pracy kasjerek, drugą zaś zaprzestanie pochopnego oceniania  innych ludzi. Świetna szkoła życia, polecam  każdemu.


Drogi rodzicu ucz swoje dziecko przede wszystkim szacunku do pracy. Przekazuj mu wiedzę na temat otaczającej go rzeczywistości w sposób sprawiedliwy i rozsądny. Zaprzestań kategoryzowania i przedstawiania wszystkiego w kolorach czerni i bieli. Pamiętaj o szarościach. Ucz empatii i pomagania innym. Niech twoje dziecko wie, że każda praca jest potrzebna i ważna. Powiedz mu, że należy doceniać wszystkie działania, nawet te najprostsze. Nigdy nie dziel ludzi na lepszych i gorszych pod kątem wykonywanej przez nich pracy. 

Mam nadzieję, że poruszony przeze mnie temat wywoła jakąś dyskusję. A jeśli nie, to przynajmniej wierzę, że część z was skorzysta z kilku powyższych rad. Zapraszam do przedstawienia swojego punktu widzenia w komentarzach.



* Nie śmieciarza, cholera jasna! Śmieciarzem jesteś Ty jeśli rzucasz pety i papierki po cukierkach na chodnik.

10 komentarzy:

  1. Jak to ktoś powiedział: "Wszystkim pracującym salut. To Wy jesteście kręgosłupem naszego kraju."
    Bardzo fajny tekst, miło się czytało. Czekam na więcej, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie tam zawsze się podobał fakt, iż osoby takie jak Steve Jobs, Mark Zuckerberg, nawet Paweł Opydo nie ukończyli studiów, a na ludzi wyszli, i to jakich! Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach wykształcenie to nie wszystko i tym bardziej nauka nie powinno być czymś, czym możemy straszyć innych, bądź pochopnie ocenić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Liczy się pomysł na siebie. Studnia nie sprawią, że od razu zostaniemy prezesami, a ich brak nie spowoduje, ze wylądujemy na ulicy.

      Usuń
  3. Dawno, dawno temu, kiedy byłem na studiach, większą część wakacji spędzałem dorabiając na budowie. Któregoś dnia musiałem wykopać rów na kilkanaście metrów. Słońce nad głową, upał 30 stopni, a ja wywijam tą łopatą... I kiedy zobaczyłem właścicielkę zakładu produkcyjnego, przy którym pracowałem, jak stoi z kilkuletnim synem w cieniu i tłumaczy mu coś, patrząc na mnie ze współczuciem, dotarł do mnie sens tego, o czym tutaj napisałaś ;-)
    Tak trzymać!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między innymi takie sytuacje jak opisałeś miałam na myśli. Wielu ludzi nie rozumie tego, że kasjerka czy robotnik na budowie często są dorabiającymi sobie studentami. I dobrze robią, bo po skończeniu nauki będą mieć za sobą 2-3 lata doświadczenia. :)

      Usuń
  4. Nie interesowałam się jakoś za bardzo, i w sumie nie wiem czy teraz nie piszę głupot, bo to tylko zasłyszane, ale... podobno praca sprzątaczki to w tym momencie najbezpieczniejsza praca na umowę, za którą nieźle płacą i która jest pewna. :)

    Pamiętam zdziwienie mojej nauczycielki z liceum, jak po maturze poszłam do pracy jako baristka do kawiarni - chciałam sobie dorobić przez wakacje, a ona stanęła nade mną i zapytała, czy zamierzam już tak do końca życia, bo myślała, że mam większe ambicje.
    Tak, ambicje miałam większe, ale doświadczenia nie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłaś mnie tą informacją o płacy dla sprzątaczek. Poszukam więcej info na ten temat.
      Fajnie, że zamiast liczyć na kasę od rodziców postanowiłaś sama zarobić na swoje potrzeby. Uważam, że praca baristy to świetny start. Bezpośredni kontakt z klientem, obsługa profesjonalnego sprzętu (ja się na ekspresach nie znam w ogóle) i możliwość nauczenia się robienia dobrej kawy. Przyznam, że ja w tej takiej pracy bym się nie odnalazła bo... nie piję i nie lubię kawy. Baristą więc byłbym beznadziejnym :)

      Usuń
  5. Uczyłem się średnio. Maturę zdałem jako tako. Na studia szedłem różne, żadnych nie skończyłem. I pracuję w fabryce, branży automotive, zarabiając nie najgorzej, więcej od moich wyedukowanych kolegów po studiach tego i owego, bez doświadczenia, płaczących, że nie mają pracy. Morał dopowiedzcie sobie sami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama w chwilach zwątpienia myślę sobie: "Czemu babo do zawodówki nie poszłaś, np. na kucharza? Fach byłby w ręku, kasa nie najgorsza". Jesteś najlepszym przykładem, że nie studia a umiejętności liczą się najbardziej.

      Usuń
  6. Mi kiedyś mama powiedziała "ucz się, bo inaczej zostaniesz szewcem". Tymczasem szewc u nas w mieście zapewne zarabia całkiem nieźle - bo na całe miasto przypada tylko on. No i każdy z nim jest w dobrych stosunkach, bo wtedy można liczyć na specjalne przywileje ;)

    OdpowiedzUsuń