wtorek, 25 marca 2014

Pozwólcie dzieciom skakać po kałużach


Do dzisiejszej notki zainspirowała mnie scenka, którą udało mi się zaobserwować w drodze do pracy. Młoda mama, trzymając za rękę swoją (jak wnioskuję po bijącym w oczy różu) córeczkę, zachęcała ją do wkroczenia w kałużę. Mała, na oko 2-letnia istotka, bała się wielkiej brudnej plamy, ale mama nie odpuszczała. Mały różowy ludzik po zorientowaniu się, że to wielkie mokre coś go nie wciągnie, wesoło zaczął skakać i rozchlapywać wodę wokół. I wiecie co? Strasznie mi się ta scenka podobała. Oto mamy przykład normalnej, nieprzewrażliwionej matki, która swojemu dziecku pozwala poznawać świat.


Niech chlapie wodą wokół, niech się ubrudzi (przecież się upierze), niech nawet się czasem przewróci. Bo prawda jest taka, że jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz. Tylko dzięki własnym doświadczeniom jesteśmy w stanie poznawać świat i  uczyć się nowych rzeczy. Tylko nasze błędy i porażki są w stanie wyćwiczyć w nas instynkt samozachowawczy.

Pamiętam swoje dzieciństwo. Zadrapań i siniaków nie jestem dziś w stanie zliczyć. Łaziłam po drzewach, wisiałam głową w dół na trzepaku, ganiałam się z wielkim kijem z przyjaciółką udając Xenę Wojowniczą Księżniczkę (serio, serio). Nigdy niczego sobie nie złamałam (dużo mleka?), niczego nie zwichnęłam. Moje dziecięce lata pełne były kurzu, błota i liści we włosach. A to raz wpadłam w wielkie pokrzywy i z dumą nosiłam swoje bąble, które niesamowicie swędziały, a mimo to dałam rade się nie drapać (taka twarda sztuka). Innym razem spadałam z huśtawki, bo mi się uwidziało na niej klęczeć (nie wiem co sobie myślałam). To doświadczenie nauczyło mnie, że siadać tak nie należy. :)


Dziś ze smutkiem patrzę na spore grono mam, które swoje dzieci najlepiej by pod szklanym kloszem trzymały. Żadnego taplania się w błotku bo bakterie, żadnych wymachów kijem bo sobie oko wydłubie. Nie biegaj, bo się przewrócisz, nie dotykaj, nie głaszcz, nie, nie i nie. Oczywiście rozumiem, że czasami duża czujność jest konieczna. Są brzdące, które mają niesamowity wręcz talent do robienia sobie krzywdy. Ale wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach wystarczy tylko czujne oko rodzica. 



Droga mamo i drogi tato, pozwól dziecięciu swemu na odkrywanie świata, nawet wtedy, gdy miałoby to skończyć się siniakami. Zadrapania i otarcia  znikną, a wspaniałe wspomnienia lat dziecięcych pozostaną w pamięci twego malca na zawsze.

A na koniec chwila uśmiechu w ten szary ja papier toaletowy, dzień  KLIK .

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tobą :)
    Jak się nie przewróci to się nie nauczy.
    Ale to zdj ze świnką jest niesmaczne fu....
    A świnia w odchodach swoich grzebie pyszczkiem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom świnki to bardzo czyste zwierzęta. Nie ich wina, że w gospodarstwach w chlewie się je trzyma. Zdjęcie obrazuje jak poznajemy otaczający nas świat. Jest taki kawał "- Jasiu co jesz? - "Mięsko" - "Skąd masz?" - "Przypełzło".

      Usuń
  2. Hahahaha ten filmik na końcu najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem gdy go oglądam, turlam się ze śmiechu :)

      Usuń
  3. Pod wszystkim podpisuję się dwiema rękami. Tylko zapominam o tym, kiedy mój synek na placu zabaw wchodzi po zjeżdżalni, a zjeżdża po drabince ;-)
    A takich kałuż z filmu w tym roku prawie nie było, to niesprawiedliwe - one tak fajnie trzeszczą!!!
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać Twój synek ma niekonwencjonalne podejście do konstrukcji umieszczonych na placu.
      Faktycznie, nie było w tym roku takich kałuż. Ja też lubię po nich skakać i słuchać trzaskania lodu. Ale narzekać nie będę bo jeszcze się wiosna zbuntuje.

      Usuń