czwartek, 3 kwietnia 2014

Z modą mi nie po drodze i z chanelką nie chodzę


Przeglądając dziś blogi modowe i słuchając koleżanek zachwycających się nowymi butami jednej z nich, doszłam do wniosku, że dziwna ze mnie kobieta. Bo ja i moda to dwie różne bajki. Zazwyczaj wręcz ostentacyjnie olewam aktualne trendy i kupuję to, co było modne 2-3 sezony temu. Najlepsze jest to, że nie robię tego z premedytacją, by iść pod prąd czy wyróżniać się jakoś. Zwyczajnie to, co teraz modne, jest horrendalnie drogie i co druga panna na ulicy to nosi. Istne ctrl + c, ctrl + v.

źródło: weheartit.com + moje przeróbki

Od razu zaznaczam, że nie noszę worków pokutnych i starych rozciągniętych koszul. Zakładam na siebie to, w czy czuję się dobrze i wyglądam nie najgorzej. I oczywiście nie zapominam tu o dopasowaniu stroju do sytuacji. Do teatru w poszarpanych jeansach? Never!

Tym, co mnie zupełnie nie kręci jest metka. Nie mam fioła na punkcie loga i marki, które ono reprezentuje. Nie dostaję palpitacji serca na widok nowych labutinów czy kiecki z La Manii. 7 tysiaków, które trzeba zapłacić za jeden z modeli chanelki, wolałabym lepiej zainwestować. No nie wiem, w cycki? Albo w liposukcję. Wcisnęłabym się we wszystkie zalegające na dnie szafy spodnie i bluzki w stylu flower power. A tak leżą biedne niekochane, a ja codziennie im obiecuję, że jak tylko schudnę, to wrócą do łask. Też się tak często oszukujecie, co?

źródło: weheartit.com

Powiem wam jeszcze, że szafiarką byłabym beznadziejną. Bo ile razy można wrzucać na bloga styli... wróć outfit dnia w postaci spranych jeansów i t-shirtu? A i jeszcze trzeba do takiej modowej fotki znaleźć odpowiedni plener, umalować paszczaka i włosy zakręcić. Przydałby się też łoś, który te foty pstryknie i najlepiej obrobi w photoshopie. Tu wyszczuplić, tam wyprostować i kolory podkręcić. Nie ma bata. Tyle roboty, czasu mało, a mój wewnętrzny leń za mocno trzyma. 

Są szafiarki, które dużej kasy na fatałaszki nie wydają. Buty owszem, porządne ze skóry noszą, ale już płaszcz spokojnie może być z lumpeksu za złotych 30. I cholera zazdroszczę im bardzo, że po pierwsze mają czas na stanie od rana pod lumpem w dniu dostawy i grzebanie w tych górach ciuchów, a po drugie, że udaje im się wygrzebać prawdziwe perełki. Bo wiecie, jednak jakąś wrażliwość estetyczną mam i potrafię docenić ładną szmatkę. A jak jeszcze prezentująca je dziewczyna ma niezłą figurę i do tematu podchodzi z dystansem to klękajcie narody. Kojarzycie Ryfkę z SzafySztywniary? Tak, o niej tu mowa. Kto znał ten wie, że stylizacje wrzuca nie często, ale jak już to robi to wygląda bosko i często bawi zarówno słowem jak i strojem. Chociażby tym minionkowym <KILK>.


źródło: weheartit.com

Co wam powiem to wam powiem, ale moda moim konikiem nie jest i nigdy nie będzie. Nigdy nie dostanę orgazmu na widok nowych szpilek, nie pocieknie mi ślinka na myśl o nowej kolekcji znanego projektanta, sprzedawanej za grube pieniądze w haemie. Wiem, w którym kościele dzwoni, ale jakoś nie spieszno mi na mszę się udawać. Ot, od czasu do czasu przewietrzę szafę. Wyrzucę parę rozciągniętych bluzek, jakąś kieckę po babci, kilka moli wystraszę przy okazji. Typowo kobiecych zachowań i miłości do dodatków jest we mnie nie wiele, bo nawet torebki mam 3. Jedna właśnie kończy swój żywot wyniszczona doszczętnie noszonymi w niej ciężkimi tomiszczami. Więc jakby ktoś coś wiedział o wysyłce chanelek do blogerek, to wiecie. Chętnie przygarnę. Przecież darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. A jak głód w oczy zajrzy to się innej blogerce opchnie. W końcu 7 tysi piechotą nie chodzi. ;)


źródło: weheartit.com

7 komentarzy:

  1. takie prawdziwe :)
    follow?
    http://fashionlikealife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę, że z modą u mnie na bakier a Ty proponujesz mi śledzenie szafiarskiego bloga. Really?

      Usuń
  2. czyżby jesteś moją bliżniaczką?:)

    na temat mody mam takie samo zdanie jak Ty :)

    zapraszam do mnie :

    http://zyciecodziennepi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chciałam mieć siostrę :)

      Usuń
  3. Wielkie dzięki za miłe słowa! W zasadzie mogłabym się podpisać pod Twoim postem, co jest w sumie trochę dziwne, bo sama bloga ciuchowego prowadzę. Lubię ładne rzeczy, a właściwie nie tyle ładne, co takie, które wywołują u mnie pozytywne uczucia (u innych nie zawsze). Chanelka jakoś nigdy do nich nie należała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog ciuchowy blogowi ciuchowemu nierówny. Ty, poza wrzucaniem fotek na bloga, piszesz również świetne historie związane z rzeczami, które na siebie zakładasz. I za to Cię lubię :)

      Usuń