czwartek, 8 maja 2014

Komunia na kredyt

Maj to miesiąc wielkiego stresu towarzyszącego rok w rok nie tylko maturzystom. Ten pełen kolorowych kwiatów okres, powiązany jest również z pierwszym w życiu przystąpieniem do komunii świętej 8 i 9-letnich katolików. Uroczysta msza święta kończy czas kilkutygodniowych przygotowań, zarówno tych duchowych jak i finansowych. Białe stroje, pieśń o chlebie "co łączy złote ziarna", błyski fleszy oraz kapłańskie "idźcie w pokoju Chrystusa" wieńczą dzieło nakarmienia dzieci ciałem Bożego Syna (dobrze, że jedynie symbolicznie). A co potem? Potem to jest impreza, drogie prezenty i klasowa żonglerka przechwałkami,  kto co dostał w nagrodę za tak piękne Jezuska przyjęcie. Pytanie, co z tego wydarzenia pozostanie w głowach dzieci? Radość i podniecenie z powodu bliskiego spotkania z Bogiem czy raczej świadomość, że wystarczyło kilka zdrowasiek i połknięcie opłatka, by dostać wymarzone gadżety? Śmiem sądzić, że to drugie.


 Cały ten komunijny szał nakręcają nie tylko sprzedawcy drogich elektronicznych zabawek. Często robią to sami rodzice małych "komunistów". Wychodzą oni z założenia, że nie liczą się koszta a opinia sąsiadów. Jak komunia to na wypasie. Na przykład, już pół roku przed uroczystością, zamawiają w restauracjach sale, płacąc za talerzyk nawet 170 zł! Jak wiadomo, w wielu polskich domach się nie przelewa, więc na tę okazję rodziny biorą szybki kredyt, coby przed innymi wstydu nie było. Mamusie, zamiast dogadać się między sobą i kupić takie same skromne suknie lub alby dla swoich małych córeczek, kłócą się jak przekupy na targu o to, który wzór szlaczka z diamencików Swarovskiego będzie bardziej gustowny i odpowiadający aktualnym trendom. Często do porozumienia nie dochodzi i sprawa kończy się komunijną rewią mody. Dziewczętom bliżej w w tym dniu do panien młodych niż do skromnych dzieci, które przyszły na spotkanie z Bogiem. Te fryzury, wianki, makijaże (sic!). Radość dla każdego pedofila.


Nie mogę również nie wspomnieć o prezentach, które maluchy otrzymują od rodziców i chrzestnych. W czasie gdy ja przystępowałam po raz pierwszy do tego sakramentu, dzieciom dawano złote łańcuszki, zegarki i rowery. Czasem też można było liczyć na analogowy aparat fotograficzny lub mini - wieżę. Do tego oczywiście Pismo Święte z dedykacją, która ma przypominać o tym ważnym w życiu malucha wydarzeniu. Teraz na komunijny prezent musisz przeznaczyć minimum 500 zł i to jest raczej siara. Bo co za to kupić? Składak? Dzieciaki chcą tabletów, smartphonów i wielkich quadów. Nie dasz, to będzie ryk i poczucie krzywdy. Czyja to wina? Wasza, drodzy rodzice. Jeśli podchodzicie do komunii tak samo konsumpcyjnie jak sprzedawcy dóbr wszelkich i stawiacie na przesadzoną oprawę tego wydarzenia a nie na duchowe pobudzenie swojego dziecka, to nie dziwcie się, że odbiera ono ten sakrament jako kolejną okazję do otrzymania fajnego prezentu. Sami sobie zgotowaliście ten los.

Pierwsza Komunia Święta z roku na rok co raz bardziej kojarzy mi się z cyrkowym przedstawieniem niż z momentem  przyjęcia ważnego dla każdego katolika sakramentu. Sklepowe wystawy pełne są "zestawów komunijnych" w których skład wchodzi konsola i mała Biblia z obrazkami. Dziewczynki przypominają disneyowskie księżniczki a chłopcy małych panów młodych. Dzieci poruszają się jak żołnierze. Wstają, klękają, kiwają głowami i ustawiają się w rządku by przyjąć "ciało Chrystusa" - wszystko zgodnie z prowadzoną  tygodniami przez katechetów i księdza musztrą. A w głowach tylko myśli o czekających na nie drogich prezentach od cioć i wujków. Potem jeszcze "biały tydzień" i można zapomnieć o kościele na kilka najbliższych lat, aż do sakramentu bierzmowania. A ten, jak nie od dziś wiadomo, jest najprostszą drogą do całkowitego zaprzestania jakichkolwiek kontaktów z kościołem. Zebrania, obowiązkowe msze, różańce... Dużo by pisać.


Tak na koniec mój mały apel do rodziców przyszłych "komunistów". Przemyślcie jeszcze raz całą oprawą tej dość ważnej w życiu waszych dzieci uroczystości. Może zamiast robić przyjęcie przypominające małe wesele i płacić za nie krocie a potem spłacać je miesiącami, warto skrzyknąć kilka cioć i wspólnie ugotować obiad dla najbliższej rodziny? Może warto poświęcić dziecku więcej czasu i wyjaśnić mu swoimi słowami czym jest komunia, co zmienia w życiu każdego katolika i co warto z niej zapamiętać? Może zamiast kilku drogich gadżetów, które 9-letniemu dziecku naprawdę nie są potrzebne, warto złożyć się z rodziną na jedną droższą rzecz, która posłuży dziecku przez lata?

To oczywiście luźne myśli osoby,  która na cały ten komunijny szał patrzy z boku. Dzieci nie mam, chrzestną też nie jestem ale swoje zdanie wyrazić musiałam. Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o Pierwszej Komunii i całej tej pełnej przesady oprawie. A tymczasem, miłego popołudnia!

9 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że to zdjęcie z konsoli z Pismem Świętym mnie rozwaliło... Ale takie mamy czasy. Skończyła się era rowerów, mini-wież, a nawet dolarów w kopercie, których i tak nigdy więcej nie zobaczysz. Chrześniak mojej Żonki już miesiąc przed Komunią św. latał i powtarzał, że chce laptopa dostać. No chore ;/. Zapomniałaś jeszcze o obchodach rocznicowych I Komunii św. ;). Ale ich już (dzięki Bogu) nie obchodzi się z takim rozmachem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że rocznica komunii w większość domów przechodzi bez echa. Dlatego też o niej "zapomniałam". :)
      Ps Smakowity macie z żoną blog. Już wiem co dziś zrobić na obiad ;)

      Usuń
    2. Owszem, bez echa, ale i tak cała ta szopka wokół Komunii to jedna wielka porażka. Chyba, że inaczej zaczniemy mówić, kiedy dorobimy się własnych bachorków ;).

      PS. Dzięki za miłe słowa o blogu ;). Nie będę bezczelny i prosił o lajka w celu śledzenia nas na bieżąco, bo nie wypada ;)

      Usuń
  2. Jak rodzice durni, to jakich dzieci się spodziewać ? :D
    Na komunię prezent za tysiaka, to idąc tym tropem na ślub rodzice chrzestni powinni kupić wypasioną chatę w dobrej dzielnicy...
    Mnie zawsze cieszyły drobne podarki i za zwykłego lizaka byłam i jestem wdzięczna. Nie potrzebuję mieć, żeby być. Mam mądrą Mamę, która mnie tego nauczyła i współczuję dzieciakom, które takich rodziców nie mają...Niestety życie może im skopać dupska.

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety ale tak prawda ja w zeszłym roku miałam komunie chrześniaka kupiłam mu to co uważałam za "stosowne" oczywiście nie obyło się bez uszczypliwych komentarzy jego mamy. No ale cóż....a w tym roku już zostałam po informowana że mały ma rocznice komunii i u nich jest taka tradycja że prezenty się daje....więc krótko odparłam ale u mniej jej nie ma....na msze pójdę i powinno mu wystarczyć sama moja obecność....Ale fakt faktem ostatnio nawet z mężem rozmawiałam że idąc takim tokiem myślenia to gdy Krystian ślub bedzię brał będę mu musiała dom lub działkę pod za budowę kupić...:). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, kolejny bliski mi temat, gdyż za 2 dni mój bratanek przystąpi do I Komunii Świętej. Na początku przygotowań nie obyło się rzecz jasna bez słów z jego strony: " A mój kolega dostanie quada, a mój kolega dostanie tableta, laptopa, wypasioną komórkę" Dziękować Bogu, że ma rozgarniętych rodziców, którzy stopniowo ustawiali go do pionu.
    Szczerze mówiąc rodzina też ma problem, bo wszystko co by było mu potrzebne to ma. Więc postawiliśmy na wypasiony ilustrowany słownik języka angielskiego + Biblia z pamiątką I Komunii.
    A co do tej całej otoczki po ceremonii w Kościele: jestem zdania, że to święto dziecka, a często wychodzi na to, że poprzez obiady w restauracjach to dorośli myślą o własnych dupach, bo jest kolejna okazja do zapchania żołądków i napicia się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że rodzice mądrzy i potrafią nad tym całym szałem komunijnym zapanować. A z restauracjami to prawda. Dziecko skubnie deser i mu starczy a dorośli o zgrozo jeszcze alkohol potrafią na takiej uroczystości pić! Mi się to w głowie nie mieści.

      Usuń
  5. ooooo, ciekawy temat. ostatnio dyskutowałam o tym właśnie z koleżanką w pracy, która była zaraz na początku maja na komunii, bo jej mąż jest chrzestnym. i w całej rozciągłości, od początku do końca, potwierdziła Twoje słowa. sukienki jak do ślubu, zamówiony fryzjer do domu, obiad w restauracji na kilkadziesiąt osób- masakra. to już bardziej wesele, chociaż mam wrażenie, że na weselu państwo młodzi mają zdecydowanie mniejsze wymagania co do prezentów niż obecne dzieciaki. ale masz rację to wina rodziców, choć nie tylko- dochodzi jeszcze presja w szkole i zachowanie rówieśników, którzy zawsze będą szpanować i wyśmiewać tych, którzy nie dostali takich prezentów jak oni. a takiemu dziecku ciężko jednak wytłumaczyć, że nie będzie czegoś miał jak koledzy i stąd biorą się właśnie kredyty.
    pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i się powtórzę piszą, że znowu się zgadzam :)

    Ja na swoją komunię dostałam pismo święte, piękny atlas świata z wzruszająca dedykacją od mojego ojca chrzestnego, rolki i prosty łańcuszek z 'bozią'. Ale pamiętam, że najwięcej radochy miałam z tego, że na ten dzień przyjechała cała moja rodzina, że wszyscy byli ze mną w kościele, że na mnie patrzyli a potem spędziliśmy razem cały dzień. Nie było drogich prezentów, nie było wielkiej imprezy tylko przeżycie religijne dla mnie i najbliższych.

    Teraz coś takiego by nie przeszło. Masz rację, że na prezenty wydawane są setki złotych a czasem i to za mało, powinno się liczyć w tysiącach. Dla mam to możliwość wystrojenia dzieci (zwłaszcza dziewczynek) w super-hiper-mega ciuszki, samej też wystrojenie się w nową kieckę i szpilki a dzieciakom wszystko jedno, co się dzieje w kościele, ważne, że dostaną wypasione prezenty i będzie impreza.

    Nie generalizujmy jednak - są jeszcze domy, gdzie do tematu podchodzi się inaczej, od strony duchowej a nie materialnej. Ale są to zdecydowanie wyjątki.

    OdpowiedzUsuń