niedziela, 4 maja 2014

Pogotowie przedmaturalne

Czujecie to? Kwiaty bzu i kwitnące kasztany. A co to oznacza? Oczywiście matury! Dziś ostatni dzień majówki. Dla większości maturzystów to również ostatni dzień na powtórkę materiału. Ale czy warto cokolwiek powtarzać tuż przed pierwszym egzaminem? Oczywiście, że... nie.



Drodzy maturzyści, dzisiejszy dzień radzę wam spędzić na świeżym powietrzu. Dotleńcie swoje przemęczone nauką móżdżki, by jutro mogły działać na pełnych obrotach. Dziś już się niczego nie nauczycie. Ba! Zestresowani, próbujący jeszcze wkuć jakieś regułki, doprowadzicie swoje mózgownice do przegrzania i w rezultacie w waszych głowach pojawi się wielka czarna dziura, która wessie całą zdobytą dotychczas wiedzę. No może troszeczkę przesadziłam, ale lepiej nie ryzykujcie!

Swoją maturę zdawałam prawie 8 lat temu. Szmat czasu! Nie pamiętam zupełnie o co pytali na pisemnym z polskiego ani jakich dialogów słuchaliśmy na języku angielskim. Za to doskonale pamiętam swoje odpowiedzi ustne. Na polskim, nauczyciel kłócił się ze mną, że Stachura nie był poetą przeklętym, a na angielskim opisywałam obrazek z ciągnikiem. Stresu było co nie miara. Ale teraz egzamin ustny, przynajmniej z języka ojczystego, wygląda chyba inaczej? Czy się może mylę?

Domyślam się, że spora część z was boi się egzaminu z matematyki. Nie taka wiedźma straszna jak ją malują. Testy z ubiegłych lat pokazują, że każdy (nawet taka matematyczna noga jak ja) sobie poradzi. Wy też! Podstawą jest wiara w siebie. Zamiast powtarzać "nie zdam, no k....a, nie zdam", mruczcie "Matura? To bzdura! Zdam ją z zawiązanymi oczami!". 

Trzymam za Was wszystkich kciuki. Wierzę, że egzaminy pójdą Wam wszystkim śpiewająco. I jeszcze zdradzę Wam sekret. Egzaminy maturalne to pestka w porównaniu do zaliczeń na studiach. Matury rozciągają się na cały miesiąc, a takie egzaminy semestralne na zaocznych często zalicza się w jeden weekend. Tak dziesięć egzaminów za jednym zamachem. Wierzcie mi, można się od samego myślenia spocić. 

Nie zatrzymuję was już dłużej. Zakładajcie trampki na nogi i idzie korzystać z tej pięknej, przedmaturalnej niedzieli. A jutro? Jutro zacznie się rzeź... ;)

6 komentarzy:

  1. Niczego tak bardzo się nie boję jak matematyki. Od zawsze miałam z nią niesamowite problemy. To nie jest pierwszy post, który czytam na ten temat. I w każdym z nim jest mowa, że to pestka. Więc może faktycznie coś w tym jest?
    Radę spełniłam, na długim spacerze byłam, hehe. Nie dziękuję i pozdrawiam. Magda z http://zderzeniezrzeczywistoscia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pestka, tycia tycieńka. Nie ma co się bać. A jak nie pójdzie? Zawsze są poprawki.

      Usuń
  2. powodzenia na maturze, będę trzymać kciuki żeby poszła ci jak najlepiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że życzysz powodzenia Magda Lenie. Ja jak już pisałam, swoją zdałam 8 lat temu. ;)

      Usuń
  3. Omg, najgorsza? ustna z angielskiego... Uczę się go (uczę, nie uczęszczam na lekcje) od roku, a mam go dopiero od liceum O.o co mnie podkusiło żeby wziąć angielski, a nie niemiecki?... -.- Masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, co cię podkusiło? :) Pamiętaj, wiara w siebie czyni cuda. Dasz radę. Nie wiem jak to teraz wygląda ale kiedy ja zdawałam ustny z anglika w sieci już po pierwszych dwóch dniach krążyło info jakich zestawów pytań należy się spodziewać Jeśli więc zdajesz w późniejszym czasie, to masz szansę na podpowiedzi ;)

      Usuń