środa, 11 czerwca 2014

7 błędów, które popełniają kobiety na diecie

Nadeszły wreszcie ciepłe dni i kobietki zaczęły zrzucać z siebie ciuszki. Nasze przepastne szafy pełne są letnich sukienek, krótkich topy i obcisłych szortów. W taki upał jak dziś chcemy za razem czuć się dobrze i seksownie.Te z nas, które pracowały nad sobą całą zimę mogą bez wstydu pokazać światu swoje seksowne kształty. A co z tymi, które zapomniały pozbyć się zimowych oponek na brzuchu? Ano przechodzą na dietę.


W gąszczu porad dietetycznych, które możemy znaleźć niemal w każdym babskim pisemku i na każdym skierowanym do kobiet portalu łatwo się pogubić. Czytając n-ty z kolei tekst o tym w jaki sposób najszybciej i najłatwiej schudnąć pomyślałam o kobietach, które za tymi wszystkimi poradami ślepo podążają. A co najgorsze w całym tym fit szale popełniają mnóstwo błędów, które w rezultacie po kilku dniach doprowadzają do zniechęcenia i rezygnacji z całej tej diety. Niżej wrzucam wam listę pułapek, w które najczęściej dają się złapać panie na diecie.

Błąd nr 1 - Jesz produkty, których nie lubisz

W jakim babskim pisemku wyczytałaś, że jedzenie twarożku pod wszelką postacią pozwoli ci zrzucić 5 kg w miesiąc. No to wcinasz go, aż ci się uszy trzęsą. Problem, że ty twarogu nie cierpisz. Ani na słodko, ani na ostro. Ale te 5 kg kusi... Zatykasz więc nos i wtykasz sobie w usta kolejną łyżeczkę słodkiej papki z twarożkiem w roli głównej. To dieta. Ona nie musi być smaczna. Musi być skuteczna i kropka.

Błąd nr 2 - Głodzisz się

Na śniadanie wafel ryżowy z plasterkiem pomidora, na drugie śniadanie jogurt light bez cukry, na obiad sałatka grecka ale bez fety (wiadomo, mniej kalorii), podwieczorku  nie jadasz, kolacja składa się co najwyżej z zielonej herbaty. Owszem chudniesz, ale jakim kosztem? Ciągle jesteś głodna, włosy ci przyklapły, cera poszarzała. Na wszystkich wokół warczysz, bo jak wiadomo człowiek głodny to zły. A po nocach śnisz o zwykłym chlebie ze smalcem. Ach, choćby tak gryz mały, okruszek jakiś...

Błąd nr 3 - Wierzysz w dietetyczne mity

Nie jesz po 18, bo podobno wtedy metabolizm już wolniej działa. Nie łączysz białek z węglami, bo jak twierdzą redaktorzy portalu X, to mieszanka wybuchowa. W sumie to w ogóle z węgli rezygnujesz bo tuczą. Gluten jest zły i z pewnością go nie tolerujesz - wykluczasz wszystko co go zawiera. Zamiast pełnoziarnistego chleba jesz chrupie pieczywo, bo jedna kromka to mniej niż 20 kcal (co z tego, że 100 gram ma więcej kalorii niż porządna sycąca pajda chleba). W sumie wszystkie stosowane przez ciebie zasady wzajemnie się wykluczają, więc nic dziwnego, że nie chudniesz.

Błąd nr 4 - Wierzysz w cudowne suplementy diety

Nowa rewolucyjna dieta - schudnij 10 kg w miesiąc! Jedz ile chcesz, łykaj nasze tabletki/pij nasze soczki/jedz nasze batony (niepotrzebne skreślić) a już za 30 dni zobaczysz w lustrze swoje nowe ja! No więc łykasz te wszystkie cuda, jesz co chcesz i... nie chudniesz. No tak, nie doczytałaś, że owszem jesz co chcesz ale... w rozsądnych ilościach, a cały proces odchudzania łączysz z codziennymi ćwiczeniami. I oczywiście nie 10 kg tylko do 10, w zależności od obecnej masy i ilości ruchu. A ty głupia wierzyłaś, że parę tabsów załatwi całą sprawę i przy zerowym wkładzie sił osiągniesz to na co inni pracują całymi latami. Zaśpiewajmy z Marylką Rodowicz "oj głupia ty, głuuupia tyyy".

Błąd nr 5 - Brakuje ci cierpliwości

Zdrowo chudnąć, to pozbywać się 0,5 do 1 kg tygodniowo. Ale ty byś chciała już teraz natychmiast. Masz 12 kg nadwagi, to daje... aż 3 miesiące diety! Tak długo? Jak ja dam radę? Tyle pokus! Może da się to jakoś przyspieszyć. O, tabletki! (patrz wyżej).

Błąd nr 6 - Nie ruszasz się

W sumie to byś chciała mieć taki brzuch jak Chodakowska a bica jak Lewandowska, ale żeby tak ćwiczyć? Przecież jest tak gooorąco. I jeszcze się człowiek poci i mięśnie bolą. Ostatni raz to ty na wf-ie ćwiczyłaś. W podstawówce. I na siłownię daleko (2 przystanki), w basenie woda taka zimna (34 stopie), na rowerze to już nie wiesz jak się jeździ (no kaman!). Biegać? Na samą myśl nogi ci się same uginają. Marsz? Ale tak bez celu? Myślisz - Eee to może na tę hiper ekstra masującą maszynę pójdę? 300 zł za karnet? Chyba jednak będę gruba.

Błąd nr 7 - Wierzysz w fit / light produkty

W twojej lodówce nie uświadczysz niczego co nie ma napisu fat free, sugar free, light, fit itd., itp. Jako, że te wszystkie produkty są niskokaloryczne zjadasz ich 2 razy więcej. Bo przecież są coś tam free i "so light". Pal sześć, że wypchane chemią i słodzikami. A w dodatku 2 razy droższe niż normalne produkty bez tych fit napisów. Producenci się cieszą, że tak łatwo wyciągają ci kasę z portfela, a ty naiwnie wierzysz, że z każdą wydaną złotówką stajesz się o pół kilo lżejsza. O ty naiwna istoto.


Dobra drogie panie. Na tym mój przydługi wywód zakończę. Mitów dietetycznych są jeszcze dziesiątki, ale za długo by było je tu wszystkie wymieniać. Z resztą myślę, że tu zaglądają same mądre czytelniczki (i czytelnicy of course) i w te mity od dawna nie wierzą. A może kojarzycie jakieś ekstremalne porady do których stosowały się wasze koleżanki, siostry, wy same? Na jakie mity dałyście się nabrać?

10 komentarzy:

  1. Ja sama nie jestem na diecie ani nic, ale dla starszych kobiet na pewno przyda się .

    http://tinnqu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przydatny post i coś dla mnie :)
    zapraszam do siebie http://qllever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny post, właśnie czegoś takiego szukałam :)
    http://autografy-patrycji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. A tam chrzanić diety, linia sama się trzyma póki nie przesadzimy z ilością żarełka ;) No chyba, że ktoś ma jakieś problemy ze zdrowiem, genetyczne skłonności do przybierania na wadze- to co innego. Ale w takich przypadkach najlepiej udać się do dietetyka, a nie kombinować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mówią, że linia może być też okrągła ;)

      Usuń
  5. Dla mnie najlepszy sposób by mieć ciało, z którego będę/jestem zadowolona to:
    1. Jedzenie, ale z głową, czyli 5 nie za dużych, nie za małych posiłków dziennie.
    2. Hobby i obowiązki, które zmuszają mnie dziennie do tego by ruszyć swoje szanowne 4 litery. W moim przypadku to trzy psy, które bardzo potrzebują ruchu na świeżym powietrzu oraz dotrzymywanie towarzystwa narzeczonemu i przyjaciołom, gdy to odbywają się ich cotygodniowe treningi na naszym ogródku poświęcone odtwórstwu historycznemu. Wtedy samo patrzenie nudzi, więc z nudów człek bierze ten miecz lub łuk i się bawi wraz z nimi.
    3. Zabrzmi to głupio i obsesyjnie, ale pilnowanie swojej wagi tez motywuje, by cokolwiek zrobić.
    Pozdrawiam, zadowolona ze swojej figury, wagi, zdrowia i samopoczucia kobietka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z każdym punktem. Stałe posiłki, ruch i samokontrola to droga do sukcesu. Ale niestety nie wszystkie kobietki są tego świadome.

      Usuń
  6. Najgorzej jest jak sie nie ma motywacji :(

    http://feelingsdonotplay.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto taką motywację znaleźć. Mnie motywuje widok grubych, wiecznie zasapanych chorych ludzi. Nie chcę czuć się i wyglądać jak oni i dlatego ćwiczę. Nie chcę tylko wyglądać ładnie i szczupło ale też czuć się dobrze. Zdrowie jest najlepszym motywatorem.

      Usuń
  7. Super tekst! :D
    Szkoda, że większość kobiet chce być fit tylko sezonowo. Każdy by chciał mieć efekty bez rzetelności

    OdpowiedzUsuń